Skills sp. z o.o.

Profesjonaliści dbajcie o swoje mózgi!

Kiedy nadchodzą afrykańskie upały powyżej 30 stopni lub są znaczne wahania temperatury – zadbajcie o swój najważniejszy organ!

Każdy profesjonalista pracujący swoim mózgiem powinien zadbać o swoje podstawowe narzędzie pracy. Do tego potrzebne są jednak profesjonalne pomoce.

Dzisiaj polecamy wykorzystanie kubków termicznych z następującymi sugestiami:

  • w upały pamiętajcie o częstym nawadnianiu się, a w chłodniejsze dni dogrzewajcie się,
  • zapomnijcie o wodzie w plastikowej, jednorazowej butelce czy kawie w papierowym kubku, tylko zabierzcie na miasto własny kubek i cieszcie się podwójnie:
    1. z napoju,
    2. jesteście eko i nie zaśmiecacie środowiska!

  • w ramach akcji #zwłasnymkubkiem możecie zamówić w wybranych kawiarniach kawę albo herbatę na wynos, gdy poprosicie o wlanie napoju do własnego kubka.
  • Zmniejszycie tym samym ilość produkowanych odpadów, a Wasz napój przez dłuższy czas pozostanie smaczny.

 

Ekologicznie i ekonomicznie, w pracy oraz “na mieście” 🙂

Kliknij poniżej jeśli chcesz wiedzieć więcej

Fot. skills

Zapiszesz się w mniej niż:

Jeśli Ty też chcesz umieścić artykuł na portalu skills.pl to skontaktuj się z nami: portal@skills.pl

Jak przeżyć zwolnienie z pracy?

Jak przeżyć zwolnienie z pracy?

Spodziewałeś się tego, czy wypowiedzenie spadło na Ciebie nagle i bez ostrzeżenia? Czujesz złość, rezygnację, a może sam fakt jeszcze do Ciebie nie dociera? To normalne – w końcu zwolnienie z pracy to jedna z najbardziej stresujących sytuacji w życiu.

By pomóc Ci przetrwać, przygotowaliśmy kilka rad, dzięki którym opanujesz emocje, spojrzysz trzeźwo na sytuację i przekujesz ją na szansę.

Po pierwsze – głęboki wdech i plan
Kryzys ma swoje etapy – złość i smutek są naturalne, nie trzeba z nimi walczyć. Kiedy jednak minie pierwszy szok, weź kilka głębokich, długich wdechów. Sztuczka ta daje mózgowi sygnał, że zagrożenie minęło i pozwala mu się uspokoić. Kiedy poczujesz się stabilniej, zrób plan. To kolejna sztuczka – pokazuje Twojej głowie, że wszystko jest pod kontrolą.

Co ma być w planie?
Zadania, które chcesz wykonać w ciągu najbliższych trzech, czterech dni. Spacer, gorąca i przyjemna kąpiel, kino, na które nie miałeś czasu od dawna. Nie rzucaj się jeszcze do szukania nowej pracy, wykorzystaj okazję, by dojść do ładu z emocjami i wreszcie zrobić to, co lubisz.

Po drugie – moment na przemyślenia
Zastanów się nad swoją byłą pracą. Czego się nauczyłeś? Jakie obszary umiejętności chciałeś rozwijać? Co nowego
możesz wpisać w CV?
Przypomnij sobie stres, z jakim odbywałeś poprzednią rozmowę o pracę – czy wtedy nie oddałbyś wiele, by móc pochwalić się umiejętnościami i szkoleniami, które masz teraz?

Choć świadomość, że czeka Cię poszukiwanie nowego miejsca zatrudnienia może nie być przyjemna, pamiętaj: na rynek wkraczasz jako osoba z doświadczeniem. Masz w ręce świetne karty, więc nie bój się grać!

Po trzecie – narzuć sobie dyscyplinę
Nie wpadaj w pułapkę wiecznego rozpaczania. Nie pozwól sobie przez tygodnie karmić się złością na byłego szefa. Parę dni odpoczynku wystarczy – po nich czas wrócić do rutyny. Wstawaj rano tak, jak wcześniej, i o ósmej usiądź do przeglądania ofert.
Przygotuj nowe CV, odśwież profile na profesjonalnych portalach. Pytaj znajomych, kontaktuj się z firmami nawet, jeśli aktualnie rekrutacja nie jest prowadzona. Działaj!

Najważniejsze to nie poddać się negatywnemu myśleniu.
Dla kolejnego pracodawcy ze swoimi umiejętnościami jesteś jak wygrana na loterii – pamiętaj o tym i zadbaj, by przyszły szef też się o tym dowiedział!

Fot. Pixabay

Zapiszesz się w mniej niż:

Jeśli Ty też chcesz umieścić artykuł na portalu skills.pl to skontaktuj się z nami: portal@skills.pl

Jak obchodzić urodziny w pracy?

Przynieść tort czy cukierki? Zaprosić na poczęstunek, a może na wyjście po pracy? Ubrać się odświętnie czy udawać, że to dzień jak co dzień?

Najgorszy pierwszy raz
Zbliżające się wielkimi krokami święto to ogromny stres przede wszystkim dla tych pracowników firmy, którzy jeszcze nie poznali jej wewnętrznego savoir-vivre. W takiej sytuacji warto po prostu zapytać, jak obchodzi się prywatne uroczystości.
Pamiętaj: każdy lubi czuć się jak ekspert, więc koleżanka z biurka obok na pewno ucieszy się, jeśli będzie mogła
wprowadzić Cię w tajniki korporacyjnego świętowania.

Najbezpieczniejsza opcja – cukierki
Zwyczaj znany nam jeszcze z czasów szkolnych nie bez powodu utrzymuje się w firmach do dziś. Po pierwsze – cukierki kosztują mniej, niż blacha ciasta. Po drugie – taki symboliczny poczęstunek nie zabiera wiele czasu, więc nie powinien drażnić nawet bardzo surowego przełożonego. Z drobnymi słodkościami nie musisz chodzić od biurka do biurka. Zamiast tego wysyp je na talerz i postaw w widocznym miejscu, a obok umieść kartkę z napisem, na przykład „Cukierki urodzinowe, częstujcie się. Marek”. To wystarczy.

A może wspólne wyjście?
Jeśli swoich kolegów traktujesz jak członków rodziny czy przyjaciół, to pewnie masz ochotę świętować razem z nimi.
Zanim jednak zaprosisz wszystkich, to upewnij się, że na wspólne wyjście znajdą się chętni. Wystarczy rzucić kilka
sugestii, np. „Moglibyśmy wyjść gdzieś całym działem”, by wyczuć grunt. Jeśli odzew będzie przychylny, poinformuj z
wyprzedzeniem, że organizujesz wyjście. Nie zapomnij zaprosić szefa, nawet jeśli masz wrażenie, że nie będziecie się
razem dobrze bawić: przełożony pewnie podziękuje i grzecznie odmówi. Jeśli jednak przyjmie zaproszenie, nic
straconego – może zaskoczy Cię swoim bardziej „ludzkim” obliczem.

Przede wszystkim: wyczucie
Pamiętaj, żeby nie przesadzać z dobrymi chęciami. Nie organizuj całego urodzinowego cateringu i nie zabieraj zespołu na dzień w SPA. Twoi koledzy i koleżanki mogą poczuć się zobowiązani do podobnych gestów, gdy nadejdzie ich święto.

A teraz sprawdź w kalendarzu, za ile dni wypadają Twoje urodziny – będziesz mieć w związku z nimi kilka dylematów do rozstrzygnięcia i rzeczy do zaplanowania 🙂


Zapiszesz się w mniej niż:

Jeśli Ty też chcesz umieścić artykuł na portalu skills.pl to skontaktuj się z nami: portal@skills.pl

Jak rozmawiać z szefem o podwyżce?

Jak rozmawiać z szefem o podwyżce?

Pracując na stanowiskach managerskich i zarządzając dużymi zespołami miałam do czynienia z pracownikami, którzy przychodzili do mnie jako ich zwierzchnika, aby rozmawiać o podwyżce. Niektórzy ją dostawali, a niektórzy nie – od czego to zależało? Poniżej podsumowałam kilka aspektów, na które warto zwrócić uwagę przygotowując się do rozmowy z szefem o podwyżce.

Biznes to biznes

Będąc pracownikiem, warto pamiętać o tym, że każdy inwestor ( np. akcjonariusz czy właściciel firmy), który zainwestował swoje środki w powołanie firmy, w której pracujesz, oczekuje zwrotu z tejże inwestycji – a więc określonego zysku. Biznes to biznes, a nie jest tajemnicą, że zarabia się wtedy, gdy przychody firmy są wyższe od kosztów operacyjnych. Tymczasem ich istotną składową są wynagrodzenia pracowników. Większość menadżerów na wyższych szczeblach zarządczych musi monitorować wskaźniki rentowności w powierzonym obszarze odpowiedzialności i trzymać koszty w ryzach. Jednocześnie jednak musi zadbać o to, aby ich podwładni byli zmotywowani i nie odchodzili do konkurencji – zwłaszcza Ci, którzy generują dla firmy największą wartość dodaną.

Co zwiększa Twoje szanse na uzyskanie podwyżki?

Większe szanse na uzyskanie podwyżki mają Ci pracownicy, którzy są proaktywni. Jednak pierwszym krokiem w tym obszarze powinna być proaktywność w realizacji uzgodnionych celów biznesowych i powierzonych zadań. Jeśli realizujesz je bardzo dobrze, osiągasz ponadprzeciętne wyniki, generujesz wartość dodaną dla firmy – twoje szanse rosną.  Należy jednak pamiętać o tym, że jeśli twoje obecne wynagrodzenie i benefity przynależne do stanowiska odbiegają in plus od średniej rynkowej lub są w górnych widełkach dla tego typu stanowisk w firmie, pracodawca może niejako z automatu oczekiwać od Ciebie większej efektywności, niż od twoich współpracowników i rozmowa o podwyżce będzie trudna.

Przygotuj się do rozmowy z szefem i przygotuj szefa na rozmowę

Jak już wiemy proaktywni mają większe szanse – dlatego też poproś szefa o spotkanie, uprzedź, jaki temat chcesz poruszyć. On też musi się przygotować – sprawdzić rynek pod kątem aktualnych wynagrodzeń, skonsultować się z działem kadr czy zweryfikować możliwości budżetowe.

O taką rozmowę możesz poprosić przy okazji innego spotkania z nim lub mailowo. Czatowanie na zwierzchnika w korytarzu lub przy kserokopiarce i zapodanie tematu w takich okolicznościach nie jest najlepszym pomysłem.  Warto zwrócić uwagę na fakt, że prosząc o spotkanie nie trzeba koniecznie używać słów “podwyżka” i “pensja”,  czasem wystarczy sformułowanie  “rozmowa o wynikach”.

Do spotkania z przełożonym trzeba się jednak odpowiednio przygotować. Warto podsumować  i przedstawić swoje wyniki, zakresy w których jako pracownik się wyróżniliśmy lub szczególnie wykazaliśmy, generując wartość biznesową. Mówiąc wprost: rozmawiając o pieniądzach podkreślmy swój udział w ich pozyskiwaniu dla firmy.

Argumentując swoje osiągnięcia, unikajmy jednak sformułowań typu „pracuję także w weekendy” lub „pracuję więcej niż inni” – lepiej skupić się na tym, ze jesteśmy efektywni w ramach czasu pracy, który mamy do dyspozycji i tę efektywność wykazać na konkretnych przykładach.

Nie warto też wskazywać, że zarabiamy mniej niż inni. Na podwyżkę zasługujemy za własne osiągnięcia, a nie ze względu na wyższą pensję kolegi. Podobnie jest z przypominaniem o bogactwie całej firmy – naszym celem jest uzasadnienie racjonalnej podwyżki, na którą zasługujemy, a nie rozliczanie całej firmy z zysków.

Nie zasłaniaj się sytuacją prywatną

Argumenty nawiązujące do trudnej sytuacji prywatnej w stylu „mój partner stracił pracę”, „mam kredyt we frankach do spłacenia” nie brzmią profesjonalnie i zazwyczaj nie działają. Jeśli faktycznie pojawiły się w Twoim życiu nieoczekiwane okoliczności, warto zapytać, czy firma może wypłacić awansem część premii za wyniki lub udzielić niskooprocentowanej pożyczki pracowniczej. Nie w każdym przedsiębiorstwie jest to możliwe, ale szef który cię ceni zapewne poprze tego typu wniosek w dziale kadr.

Nie blefuj i nie szantażuj

Jeśli masz konkretną ofertę pracy od konkurencji może być to argument do rozpoczęcia rozmowy o podwyżce u aktualnego pracodawcy– zwłaszcza jeśli cenisz sobie obecną pracę i rozważasz pozostanie, a zwierzchnik ceni ciebie. Wtedy warto porozmawiać o konkretach. Wprawdzie przełożony nie zawsze będzie miał możliwości, aby dorównać do oferty konkurencji we wszystkich aspektach, ale w takich okolicznościach można próbować negocjować inne elementy. Walutą przetargową mogą być np. szkolenia. Szczególnie jeśli wykażesz że firma też skorzysta biznesowo, jeśli poszerzysz Twoją wiedzę.

Jeśli jednak nie masz konkretnej oferty na stole – lepiej nie blefować. Jeśli szef nie zgodzi się na podwyżkę, nie tylko nic nie uzyskasz, ale możesz mieć trudność, aby wytłumaczyć dlaczego zdecydowałeś się pozostać w firmie. A gdy w przyszłości rzeczywiście dostaniesz ciekawą propozycję – niewykluczone, że przełożony nawiąże do poprzedniej rozmowy na ten temat i nic z nim nie wynegocjujesz.

Niewskazane jest również stawianie wszystkiego na jedną kartę i grożenie, że jeśli nie dostaniemy podwyżki zmienimy pracę. Takie postawienie sprawy może skutkować tym, że to nam pracodawca podziękuje za współpracę. Szantaż nie jest dobrym rozwiązaniem w tej sytuacji.

Sytuacja w branży i w firmie

Rozważając rozmowę z szefem o zwiększeniu pensji warto też rozpoznać ekonomiczną sytuację przedsiębiorstwa. Jeśli pracodawca boryka się z problemami finansowymi, lepiej nie zaczynać rozmowy o większych pieniądzach. Jeśli w branży panuje kryzys, a załodze grozi obniżenie pensji np. o 10 procent (a takie rozwiązania firmy stosują, gdy nie chcą zwalniać pracowników), również nie podejmujmy tematu.

Może się też zdarzyć, ze szef będzie przekonywał nas, iż w danej chwili podwyżka nie jest możliwa. Co wtedy? Warto zapytać z czego to wynika i co możemy zrobić, aby to zmienić. Może rzeczywiście nie ma możliwości budżetowych, a być może powody są inne. Wtedy zawsze możemy zastanowić się nad zmianą pracy.


Zapiszesz się w mniej niż:

Jeśli Ty też chcesz umieścić artykuł na portalu skills.pl to skontaktuj się z nami: portal@skills.pl

Jak porozumieć się z pokoleniem X, Y Z w pracy?

W dynamicznie rozwijających się firmach nieustannie spotykają się przedstawiciele różnych pokoleń. Ich sposoby postrzegania świata, podejście do problemów czy reakcja na krytykę są diametralnie różne. Wyjaśniamy, co firmie mogą zaoferować przedstawiciele pokoleń X, Y i Z.

Pokolenie X
Urodzeni w latach pomiędzy 1960-84, byli świadkami burzliwych przemian i niepewności czasów PRL. Cechuje ich
pracowitość i szacunek dla autorytetów, nie uciekają od obowiązków i nie idą na skróty. Chcą piąć się po szczeblach kariery, najchętniej w ramach jednej firmy. Ich bogate doświadczenie – zarówno zawodowe, jak i życiowe – często jednak sprawia, że nie są elastyczni i zamiast sięgać po nowe sposoby, wolą opierać się na sprawdzonych metodach. Ich skrupulatność nie idzie w parze z wielozadaniowością.

Pokolenie Y
To osoby urodzone po 1984 roku. Dorastali razem z rozwojem technologii, obserwowali rewolucyjne zmiany na tym polu – dlatego patrzą na świat przez pryzmat ciągłego rozwoju. Stąd chęć do podejmowania wyzwań i sięganie po nowe rozwiązania. Ważniejszy od wynagrodzenia i wysokich stanowisk jest dla nich rozwój, dlatego niechętnie wykonują zadania żmudne i powtarzalne – nuda wyjątkowo nie sprzyja ich produktywności. Pokolenie to nie stroni od wyrażania wątpliwości na głos, co bywa odbierane jako postawa roszczeniowa.

Pokolenie Z
Urodzili się po 1995 roku i niemalże od kołyski mieli pod ręką gadżety. Cechuje ich ogromna łatwość w poruszaniu się w świecie technologii, a także przekonanie, że media służą ułatwianiu życia. Stąd też chętnie wybierają pracę zdalną. Oczekują szkoleń i feedbacku, ponieważ nawet bardziej niż pokoleniu Y zależy im na samorozwoju. Nie odpowiada im wykonywanie zadań niezwiązanych z ich zainteresowaniami, a także takich, których efektów nie mogą dostrzec. Wychodzą z założenia, że jeśli istnieje krótka droga do rozwiązania problemu, nie ma powodu, by korzystać z dłuższej – nawet, jeśli tego oczekuje szef.

Kluczem w porozumieniu się z pokoleniami X, Y i Z jest zignorowanie krzywdzących stereotypów na temat ich roszczeniowości czy niechęci do pracy. Motywująco wpływa na nich możliwość rozwijania swoich umiejętności, więc by  zatrzymać ich w firmie, wystarczy wciąż oferować im wyzwania, a jednocześnie oceniać ich wysiłki i wskazywać, czego jeszcze mogą się nauczyć.

Fot. Pixabay


Zapiszesz się w mniej niż:

Jeśli Ty też chcesz umieścić artykuł na portalu skills.pl to skontaktuj się z nami: portal@skills.pl

Jak przeżyć żałobę, pracując w korporacji?

Temat trudny, niewygodny, bolesny. Ale prawdziwy, który prędzej czy później, dotknie i nas…

Nie ma jednoznacznej odpowiedzi czy idealnego sposobu, jak najlepiej sobie poradzić ze śmiercią bliskiej osoby.

Zwłaszcza jeśli pracujemy w korporacji, otacza nas tłum ludzi, mamy swoje codzienne obowiązki, a wokół życie toczy się własnym torem. Okres przeżywania żalu i intensywność emocji po stracie, zależy od wielu czynników, m. in. od bliskości relacji, jaka nas z łączyła. Jeżeli strata była wielka, może zakłócić nasze codzienne funkcjonowanie i zmienić się w psychologiczny kryzys.

Jak możemy pomóc osobie przeżywającej stratę?

Jednym z najistotniejszych zadań rodziny, jak i współpracowników oraz przełożonych – jest zaakceptowanie uczuć osoby, która przeżywa żal po stracie, oraz okazywanie jej empatii i troski. Warto też ją zapewnić, że to, co przeżywa jest naturalne i właściwe.

Jak poradzić sobie po stracie, jednocześnie wykonując dawne obowiązki w pracy?
Przede wszystkim dać sobie czas i przyzwolenie na przeżywanie oraz wyrażanie trudnych emocji.
Ciekawym przykładem może być Sheryl Sandberg, jedna z najbardziej wpływowych i najlepiej opłacanych kobiet w amerykańskim biznesie, od 2008 szef operacyjny Facebooka, należąca do grona najważniejszych osób zarządzających tą firmą.
Gdy kilka lat temu nagle straciła męża, co było dla niej było bolesnym ciosem, specjaliści zasugerowali  aby powróciła do pracy już po 10 dniach. Jak twierdzili terapeuci, zaangażowanie w pracę  powinno pomóc w oderwaniu się od myśli o śmierci męża.
I tak się dzieje w wielu przypadkach, dlatego i Sheryl  zrobiła tak, jak je radzono – szybko wróciła do pracy i do obowiązków przy dzieciach. Jednak była w stanie wytrzymać w niej jedynie cztery godziny..

Dla niej była to całkowita porażka, gdyż jak pamięta, w czasie tych kilku godzin była roztrzęsiona i nie mogła się na niczym skupić, a jej organizm dosłownie odmówił posłuszeństwa, kiedy zasnęła na ważnym spotkaniu kierowników.

I wtedy pomyślała, że to być może zbyt wcześnie na powrót do “normalnego życia” i pracy na pełnych obrotach. Od swojego wyrozumiałego szefa – Marka Zukenberga usłyszała, może wrócić do swoich obowiązków, kiedy zechce, kiedy będzie gotowa. Już sam ten gest i świadomość tego, że ma czas na posklejanie złamanego serca i oswojenie się z nową sytuacją, przyniosły jej ulgę.

Zrozumiała też, nie tylko jako wdowa ale również jako liderka pracująca w ogólnoświatowej korporacji  – jak ważny jest okres wyciszenia, bez pracy, przysługujący pracownikom z powodu żałoby i postanowiła go podwoić. Od tamtej pory, gdy ktoś jej podwładnych przechodzi trudny czas w życiu prywatnym, Sheryl pozwala im wrócić do biura, wtedy gdy są na to gotowi.

Jednak  podkreśla również, że wciąż uważa ich za najlepsze osoby na to stanowisko i pamięta aby im mówić, że są potrzebni i wykonują dobrą robotę.

Zrozumiała jak ważne jest zapewnienie pracownika przez pracodawcę, żeby nie poczuł się napiętnowany czy wyobcowany przez tragedię.

Nie każdy ma tak wyrozumiałego szefa i może sobie pozwolić na dojście do siebie w odpowiednim czasie. Ale wszystko trzeba zrozumieć i przeżyć, żeby uczucia te nie wróciły do nas ze zdwojoną siłą, podczas innych kryzysów.

Fot. pixabay


Zapiszesz się w mniej niż:

Jeśli Ty też chcesz umieścić artykuł na portalu skills.pl to skontaktuj się z nami: portal@skills.pl

6 sposobów jak być szczęśliwym w pracy

Miejsce, w którym pracujemy i osoby, z którymi mamy codzienny kontakt, mają duży wpływ na nasze życie i jego jakość. Więc czemu pozwalamy na to, aby czuć się źle w pracy, zamiast pracować z entuzjazmem i czerpać z niej satysfakcję?

Jakie są sposoby na odnalezienie szczęścia w pracy, by poniedziałek nie był jedynie utrapieniem, a piątek wybawieniem?

1. Równowaga to podstawa
Równowaga między pracą, a życiem prywatnym jest kluczowa. Zdecyduj o tym, czego chcesz od życia i rozmawiaj o tym otwarcie ze swoim partnerem, rodziną i pracodawcą. Asertywnie komunikuj swoje plany i potrzeby, a poza pracą, znajdź czas dla najbliższych i dla swoich pasji.

2. Opracuj plan kariery zawodowej
Taki plan kariery posłuży Ci jako mapa w trakcie podejmowania ważnych decyzji w pracy oraz życiu. Postaraj się określić cel oraz sposoby, dzięki którym będziesz mógł zrealizować swoje marzenia. Napisz przybliżone terminy ich realizacji, po to, żeby plan działania był mierzalny i realny.

3. Zadbaj o kondycję i hormony szczęścia
Dzięki ćwiczeniom fizycznym czujemy się lepiej i rzadziej miewamy obniżony nastrój. Wystarczy kilkanaście minut ruchu dziennie, zwłaszcza w przypadku siedzącego trybu życia, żeby czerpać z życia więcej przyjemności i mieć wymierne korzyści zdrowotne. Dodatkowo podczas ćwiczeń wytwarzane są endorfiny (potocznie zwane hormonem szczęścia), które pozytywnie wpływają na Twój mózg i samopoczucie – również w pracy.

4. Stres pod kontrolą
Środowisko, w którym pracujemy zawsze będzie zawierało jakiś procent czynników stresujących. Więc do spraw trudnych najlepiej starać się podchodzić bez zbędnych emocji. Jeśli miewasz problemy z zachowaniem “zimnej  krwi”– naucz się myśleć pozytywnie, nie myśl o tym, czego nie masz, ale skup się na tym, co już masz i na tym, co jesteś w stanie zrobić.

5. Rozwijaj się – czytaj, odkrywaj, myśl kreatywnie
Nie musisz być niewolnikiem biznesowych stereotypów – zainspiruj się ciekawymi książkami, dostępne powszechnie w formie, jaka Ci odpowiada. Chodź na konferencje, meetupy, poznawaj ciekawych ludzi.

6. Pokochaj to, co robisz
Postaraj się pokochać to, co masz, to co robisz. Bądź otwarty na nowe wyzwania ale zaakceptuj i polub miejsce, które wybrałeś i w którym obecnie jesteś. Spróbuj z tej sytuacji “wyciągnąć” jak najwięcej dobrego dla siebie.

fot. pixabay


Zapiszesz się w mniej niż:

Jeśli Ty też chcesz umieścić artykuł na portalu skills.pl to skontaktuj się z nami: portal@skills.pl

Jak reagować na kryzys wizerunkowy firmy za pomocą mediów? – Renata Wozba

 

Jak reagować na kryzys wizerunkowy firmy za pomocą mediów?

Marketingowcy i PR-owcy prześcigają się w pomysłach czy wysokościach wydatków na realizację projektów.
Właściwe zarządzanie projektami pod względem ich rozpoznawalności na rynku, jak również popularności, to codzienność dużych firm.
Pomimo, iż za produktem czy usługą często stoi globalna marka, to jeszcze częściej da się zauważyć zjawisko braku spójności pomiędzy tym, co dział komunikacji czy marketingu chce przekazać na zewnątrz, a tym za co odpowiedzialny jest dział handlowy / sprzedaży.

Zjawisko chaosu komunikacji wewnętrznej w organizacji jest bardzo częste, pomimo, iż oficjalnie nikt do tego się nie przyznaje.

Za brakiem rzetelnego przygotowania się do implementacji wizerunkowej produktu / usługi odpowiada wiele czynników:
– brak czasu,
– brak wystarczających środków finansowych,
– brak wykwalifikowanego zespołu
– brak szkoleń w tym zakresie
– nieznajomość rynku.

Powyższe czynniki mają diametralny wpływ na konsekwencje związane z brakiem rzetelnego odrobienia lekcji w stosunku do rynku, na którym chcemy z naszym produktem czy usługą zaistnieć. Tyczy się to szczególnie kwestii związanych z badaniem rynku, bezpośredniej konkurencji, otoczenia, nastrojów społecznych i konkretnych grup – klientów / konsumentów, którzy mają zostać odbiorcą finalnym.

Bagatelizuje się powyższe elementy lub nieumiejętnie się za nie zabiera, a to może przybliżyć dane przedsiębiorstwo do wywołania kryzysu wizerunkowego.
W konsekwencji mamy do czynienia z chaosem, zachwianiem reputacji firmy, a o zdarzeniu czy zaistniałej sytuacji dowiadują się media. Fala hejtu, czarnego PR-u rozlewa się błyskawicznie, tak szybko jak umiejętność czytania informacji w Internecie.

Takie zdarzenia mają negatywny skutek nie tylko w kwestii wizerunku firmy, produktu / usługi, ale powodują zachwianie działalnością firmy, jak i wszystkich grup interesariuszy z nią związanych, czyli pracowników, dystrybutorów, dostawców, użytkowników, podwykonawców, itd.
Często bagatelizuje się pierwsze oznaki kryzysu medialnego, co potęguje jego rozprzestrzenienie.

Pracownicy odpowiedzialni za poszczególne działy powinni bez najmniejszego namysłu odpowiedzieć m.in. na poniższe pytania, w sytuacji, kiedy mają do czynienia z kryzysem:

  • Co się stało?
  • Gdzie miało miejsce dane zdarzenie?
  • Kiedy miało miejsce dane zdarzenie?
  • Czy wydarzenie spowodowało narażenie zdrowia lub utratę życia?
  • Jaka jest obecnie skala zniszczeń?
  • Czy istnieje zagrożenie rozprzestrzenienia się kryzysu?


Dlaczego jednak tak się nie dzieje?

Najczęściej są to oszczędności w firmie i przekonanie, że „Nas” kryzys nie dotyczy. Jesteśmy duzi, nasz produkt sprzedaje się świetnie, a konkurencja jest daleko w tyle”. Nic bardziej mylnego. Na rynku jest mnóstwo przykładów firm, które narażone na kryzys wizerunkowy straciły pozycję na rynku. Tyczy się to firm dosłownie ze wszystkich branż: motoryzacyjnej, farmaceutycznej, medycznej, spożywczej, budowlanej, telekomunikacyjnej, informatycznej, finansowej, itd.

Pycha i przeświadczenie, że nasza firma jest najlepsza na rynku – to pierwszy stopień do „piekła.”

Kolejny krok to brak umiejętności współpracy z mediami. Zaczyna się od zbagatelizowania pytania bądź pytań od dziennikarza lokalnego tytułu prasowego, czy portalu, a kończy na fali pytań bądź niepochlebnych publikacjach mediów ogólnopolskich.

I co wtedy należy uczynić? Dobry PR-owiec czy marketingowiec wyjdzie naprzeciw problemowi. Nie zamiecie go pod tzw. dywan, tylko podda się fali krytyki by następnie móc wprowadzić środki mające na celu w pierwszej fazie zminimalizować skutki wywołanego w mediach i opinii publicznej kryzysu, a następnie wprowadzi elementy zapobiegawcze na przyszłość.

Należy jednak pamiętać, iż z każdego kryzysu występującego w firmie należy wyciągnąć wnioski tak, aby nie dopuścić do ponownego jego wystąpienia. Pamiętajmy, iż kryzys zawsze wywołany jest przez czynnik ludzki, a ten nigdy nie jest idealny, ani nieomylny.

Właściwe przeszkolenie na wypadek kryzysu oraz wdrożenie środków zapobiegawczych stanowią pierwszy krok do zablokowania jego pojawienia się. Motywują również do większej pokory wobec rynku i całego otoczenia, którego chcemy być częścią.



Zapiszesz się w mniej niż:

Jeśli Ty też chcesz umieścić artykuł na portalu skills.pl to skontaktuj się z nami: portal@skills.pl

Jak przygotować wprowadzenie zmiany

By skutecznie wprowadzić zmiany powinieneś dobrze rozumieć siły, które działają na ludzi w zmianie. Opisuję etapy wprowadzania zmiany, jako drogę, z koniecznymi etapami, punktami kontrolnymi i ostrzeżeniami przed niebezpieczeństwami.

Przygotowanie zmiany.

Zmiana w sposobie funkcjonowania zespołu, firmy jest jak wyprawa na nieznane. Wyprawa, na którą większość nie ma ochoty wyruszyć. Wyprawa, która może być niebezpieczna i która jest konieczna, by odnieść sukces lub przetrwać. By dotrzeć do celu bez strat ( lub z niewielkimi) musisz być dobrze przygotowany oraz czujny i konsekwentny przez całą drogę. Inaczej utkniesz, zawrócisz lub zginiesz.

Jeśli chcesz, by na wyprawę wyruszyli wszyscy, których dotyczy zmiana, musisz ich przekonać o pilności zmiany. Na tym etapie uczestnicy zmiany muszą dostrzec różnicę pomiędzy stanem pożądanym, a obecnym.
Wykorzystuj do tego zarówno racjonalne argumenty (fakty, dane , analizy), jaki i oddziałując na emocje (osobiste korzyści, zagrożenia).

Taka mieszanka logiki i uczuć pozwala skutecznie angażować ludzi w zmiany. Nie zapomnij o zapewnieniu sobie poparcia osób opiniotwórczych i decyzyjnych. Na pierwszym punkcie kontrolnym sprawdź w jakim stopniu decydenci i uczestnicy są przekonani o konieczności zmiany. Jeśli jest więcej wątpliwości niż przekonania, nie ruszaj dalej, nim nie wzmocnisz chęci zespołu do zmiany.

Gdy organizacja zaakceptuje konieczność zmiany, możesz przejść do następnego etapu, jakim jest stworzenie zespołu, który przez cały czas zmiany będzie działał na jej rzecz.

Powinna być to grupa osób zarówno decyzyjnych, jak i opiniotwórczych, posiadających zdolności przywódcze i dobre relacje z ludźmi. I powinni być silnym zespołem, zintegrowanym wokół wspólnego celu, pracującym w atmosferze zaufania i zaangażowania. Od właściwego doboru osób, podziału zadań pomiędzy nich i sposobu ich pracy zależy powodzenie zmiany.

Jeśli nie zbudujesz mocnego zespołu zmiany, to nie będzie miał kto jej prowadzić przez całą trudną drogę. Nim przejdziesz do następnego etapu wprowadzania zmiany, sprawdź czy atmosfera w zespole sprzyja współpracy i otwartości czy rywalizacji i forsowaniu własnych pomysłów. I niech nie zwiedzie Cię optymizm. Jeśli jest brak współpracy w zespole zmiany, to nie licz, że z czasem się poprawi.

Znane mi zespoły zmiany najczęściej składają się z ekspertów, specjalistów w określonej dziedzinie. Czasem też osób zarządzających. Rzadko widziałam zespoły do których włączano osoby umiejętnie oddziałujące na relacje z innymi czy sprawnych organizatorów. Często zespoły zmiany mają charakter grupy projektowej, której działania i odpowiedzialność kończy się z chwilą przyjęcia koncepcji zmiany. To jeden z powodów, dla których zmiany nie wchodzą trwale w organizację. Często zaniedbywanym elementem pracy zespołu jest jego integracja, konieczna do satysfakcjonującej, zaangażowanej pracy.

Gdy organizacja rozumie pilność zmiany i istnieje zespół, który będzie pracował na rzecz wprowadzania zmiany, wówczas pora stworzyć koncepcje zmiany czyli dokładnie określić rezultat (cel) i sposób jego osiągnięcia.

To na tym etapie zespół zmiany pracuje nad rozwiązaniami, które mają doprowadzić do pożądanego rezultatu. Im bardziej budowanie rozwiązań oparte będzie o szeroką partycypację (współuczestniczenie) pracowników, partnerów, klientów, tym większa szansa na rozwiązanie dopasowane do rynku i firmy. I większe prawdopodobieństwo wdrożenia rozwiązania, bo współuczestnictwo w tworzeniu, buduje zaangażowanie w realizacji.

Tworzenie rozwiązania w wąskim gronie zarządczym, eksperckim, skazuje wprowadzanie takiego rozwiązania na wysokie koszty (czasowe, finansowe, organizacyjne, relacyjne) i obarcza dużym ryzykiem niepowodzenia.

Gdy zbudujecie plan zmiany, zawierający zdefiniowany rezultat, metody jego osiągnięcia oraz sposób oceny rezultatów (wskaźniki kontroli) możesz przystąpić do właściwej realizacji zmiany.
Nim to zrobisz, pamiętaj, by w punkcie kontrolnym sprawdzić czy stworzona koncepcja rozwiązuje główny problem i czy realna jest jej realizacja.

Zapiszesz się w mniej niż:

Jeśli Ty też chcesz umieścić artykuł na portalu skills.pl to skontaktuj się z nami: portal@skills.pl

Jak budować na, a nie w kontrze do…


Zbieranie doświadczeń jest jak spacer w mżawce. Nie czujesz, że pada, do czasu gdy nie dotrzesz na miejsce…

Prowadząc szkolenia spotykam się czasem z głosami, że korporacja jest zła. Można być zwolnionym z dnia na dzień, ale nie pozwala się rozwijać, przepuszcza przez tryby i wyciska soki. Ja jednak nie demonizuję tego miejsca pracy…

Znaczącą część swojego zawodowego życia spędziłem w „korporacjach” i nie uważałem, że by było to złe miejsce do pracy. Teraz prowadzę swoją działalność. To pozwala spojrzeć na ponad dwadzieścia lat pracy z innej perspektywy, z zewnątrz.

Korporacje dają duże poczucie bezpieczeństwa. Pensja na konto wpływa co miesiąc, niezależnie od tego, czy znajdziesz nowego klienta, czy nie. Niezależnie od tego czy jesteś zdrowy, czy chory. A jak mówimy o chorobie, to nie można zapomnieć, że większość firm oferuje opiekę medyczną – o to też nie trzeba się martwić. Daje też pewną przewidywalność. Wiadomo czego można się spodziewać. Prawdą jest że wymaga pracy 9-17, ale znam coraz więcej miejsc, gdzie godziny pracy są elastyczne, a nawet można pracować z domu.

Możesz zebrać doświadczenie… jeśli tylko chcesz! Dla wielu osób korporacja daje możliwość testowania różnych rzeczy. Sprawdzania się w nowych zadaniach, uczestniczenia w projektach. Z moich doświadczeń wynika jednak, że nie każdy tego chce. Spotykałem osoby, które chciały robić swoje, a potem wrócić do domu i zajmować się ciekawszymi dla siebie sprawami. I nie ma w tym nic złego. To ważne znać swoje miejsce. Osobiście uczestniczyłem w kilku bardzo ciekawych projektach, jak na przykład wdrożenie SAPa. Oprócz lepszego zrozumienia biznesu, procesów zachodzących w firmie i powiązań między różnymi obszarami działania firmy, to było świetne pole do przyjrzenia się w czym polska logistyka jest podobna do logistyki europejskiej, a w czym się różni. Była to też okazja do poznania ludzi z połowy Europy. Innym uczącym projektem, było stworzenie jednego oddziału w regionie CEE. Kiedy łączyliśmy polski odział z Czechami, Słowacją, Węgrami i Bałkanami, z bliska mogłem zobaczyć jak wpływa to na ludzi i finanse firmy. Jak ludzie reagują na zmiany. Co ważne, w tym wszystkim nie jesteś sam. Możesz uczyć się od innych i poznać swój zespół.  Niezły poligon do ćwiczeń.

Kultura. Praca w międzynarodowym środowisku pozwala też poznać różne kultury z bliska. Sprawdzić czy Niemcy faktycznie są tak uporządkowani, a Amerykanie otwarci. Brytyjczycy, Czesi, Japończycy, Ukraińcy, każdy czymś się różni. To pozwala lepiej wyodrębnić znaczenie kultury polskiej. Czasem wypadamy lepiej – inne nacje doceniają naszą pracowitość, czasem gorzej. Coś co my postrzegamy jako otwartość i bycie szczerym, inni odbierają jako obcesowość.

Doświadczenie zdobyte w korporacji, kojarzy mi się ze spacerem w mżawce. Jak spacerujesz w drobnym deszczu, to prawie nie czujesz, że pada. Dopiero gdy dochodzisz do celu, czujesz że cały jesteś mokry. Moje doświadczenie w dotychczasowej pracy, bardzo procentuje przy poznawaniu nowych osób.  Wystarczy parę zdań, by rozmówca wyczuł, że wiem, czym jest budżet, jak działają procedury, co oznacza audyt, by wiedział, że to wszystko znam, że jestem „swój”. Gdy relacja jest zbudowana, łatwiej o przekazanie, co można zrobić by podnieść swój komfort pracy.

Czy miałem trudne momenty? Oczywiście, że tak. W każdej takiej chwili, gdy było ciężko, miałem jednak świadomość, że może i mój szef się czepia, a kolega zagrał nie fair, ale ja też jestem współtwórcą tej sytuacji. Też nie jestem idealny i mam swoje przywary. A to oznacza, że ode mnie też zależy czy tę sytuację naprawię. I naprawiałem.

Zarówno wtedy, jak i teraz, jest mi bliskie myślenie, by korzystać z doświadczeń i wykorzystywać je do realizacji przyszłych planów. By „budować na” tym co przeżyłem, a nie „w kontrze”. Pod tym względem korporacja jest tak samo dobrym miejscem by się uczyć i rozwijać, jak każde inne.

Fot: Krzysztof Bobiński

Zapiszesz się w mniej niż:

Jeśli Ty też chcesz umieścić artykuł na portalu skills.pl to skontaktuj się z nami: portal@skills.pl

12
Do NOT follow this link or you will be banned from the site!
Translate / Übersetze